Moja córka zachorowała

Przed kilku laty moja córka zachorowała i w związku z tym przebywała w szpitalu. Stan jej zdrowia ciągle się pogarszał, lekarze nie dawali już żadnej nadziei na uratowanie jej życia. Gdy zawiodły wszelkie wysiłki wiedzy ludzkiej, zaufałam Bogu Wszechmogącemu. Udałam się do miejscowej Katedry i tam przez długi czas modliłam się do Niepokalanej Cudownego Medalika. Po powrocie do domu modliłam się nadal żarliwie ze łzami w oczach, swoimi prostymi słowami: „Tylko Ty, Matko, ją uratujesz”. I tak zasnęłam zmęczona. Rano, jak zwykle udałam się do szpitala, aby się dowiedzieć, czy dziecko jeszcze żyje. Tym razem powiedziano mi, że jest nadzieja poprawy. Wyraźnej zmiany na lepsze jeszcze nie ma, ale obecnie spokojnie śpi. W kolejnych dniach choroba z wolna ustępowała, aż do całkowitego wyleczenia.

Ja wiem, że najlepszym lekarzem był Bóg, który za pośrednictwem Matki Najświętszej, przywrócił zdrowie mojemu dziecku. Z tego też powodu przyjechałam na dzisiejsze rekolekcje, aby osobiście podziękować Matce Najświętszej za dar zdrowia dla mojej córki.

W: Świadectwa nadzwyczajnych łask..., WIKTM, Kraków 2013.

Samochód miał pękniętą oś

Pewnego razu wybraliśmy się samochodem na pielgrzymkę do Częstochowy na Jasną Górę. Powrót do domu nastąpił późno w nocy. Dopiero rano zobaczyliśmy, że samochód, którym jechaliśmy, ma pękniętą oś, a my szczęśliwie przyjechaliśmy do domu, nic nie wiedząc, że groziło nam śmiertelne niebezpieczeństwo. Orzekliśmy jednogłośnie, że to był cud, a szczęśliwy powrót do domu zawdzięczamy Matce Najświętszej, do której często się modlimy i ufamy Jej, a Ona ma nas stale w swej opiece.

apostołka maryjna Anna

W: Świadectwa nadzwyczajnych łask..., WITKM, Kraków 2013.

Ocalenie z niebezpiecznego wypadku samochodowego

„Fundacja O uśmiech dziecka w Makowie Mazowieckim zor­ganizowała w dniu 21 października 1992 r. wycieczkę dla dzieci niepełnosprawnych do Niepokalanowa. Podczas gęstej mgły w okolicach Serocka, w czasie manewru wyprzedzania, autokar z dziećmi z dużą szybkością, bez żadnych szans zatrzymania, pędził wprost na samochód ciężarowy KAMAZ z przyczepą zała­dowaną węglem. W ostatniej chwili kierowca tego pojazdu zje­chał do rowu, a jego przyczepa, robiąc salto w powietrzu, za­trzymała się nad naszym autokarem. Samochód ciężarowy uległ kompletnemu zniszczeniu. W autobusie zostały wybite szyby, została uszkodzona karoseria. Nikt z ludzi nie odniósł obrażeń. Przejeżdżający tą trasą kierowcy, pasażerowie innych aut, okoliczni mieszkańcy, płacząc na widok tak straszliwego wypadku, twierdzili, że był to cud i stał się dlatego, że dzieci jechały do Niepokalanowa, a w autokarze wycieczkowym znajdował się Cudowny Medalik.
Wycieczka odbyła się w późniejszym terminie, a wszystkie dzieci przystąpiły do spowiedzi i przyjęły Komunię św. dzięku­jąc Matce Bożej za cudowne uratowanie życia.
Podpisy opiekunów: Chyliński Jan, Bonisławska Grażyna, Kurowska Anitd’.
W relacji ustnej usłyszałam, że kierowcę samochodu ciężaro­wego przykryła szyba, na której leżały zwały węgla zsypującego się z przyczepy. Gdy pomoc drogowa rozcięła maskę samochodu, człowiek ten wyszedł cały i zdrowy. Pośrodku autokaru leżały bryły węgla brunatnego, ale żadne z dzieci nie zostało uderzone.
Dodam jeszcze, iż wypadkowi temu uległ ten sam autokar, który poprzedni kierowca udekorował Cudownym Medalikiem i obraz­kiem z wizerunkiem Niepokalanej, a nauczyciele towarzyszący dzieciom też posiadali Cudowne Medaliki.
O innych licznych łaskach zsyłanych przez Niepokalaną na tych, którzy Jej zawierzyli i noszą ze czcią Jej Cudowny Meda­lik, dowiaduję się często od członkiń nowo założonego w mo­im mieście Apostolatu Maryjnego, który należy do pierwszych w diecezji płockiej.
„Maryjo Niepokalana, Tobie ofiarujemy wszystkie nasze poczynania, dziękując za otrzymane nadzwyczajne łaski".

apostołka maryjna Alina Rut

W: Świadectwa nadzwyczajnych łask..., WITKM, Kraków 2013.